Ważna informacja pod postem.!! ;)
*Oczami Vi*
- Vi!...Vi!... Jesteś gdzieś w pobliżu.? - Usłyszałam cichy głos.
- Dalia.?! ... Pogrzało cię.?! W śro...
- Ciii... Musimy pogadać. - szeptała - To jest bardzo ważne.
Rozejrzałam się. Wilki widzą doskonale w ciemności, więc nie miałam problemu z rozpoznawaniem kształtów. Dla pewności wsłuchałam się w otoczenie.
- Nikogo nie ma. Mów. - powiedziałam, pospieszając brunetkę.
- Nie tu. - Spojrzała we wszystkie możliwe strony. - Znasz jakąś fajna knajpkę.?
- Jeszcze pytasz.!
- Dalia.?! ... Pogrzało cię.?! W śro...
- Ciii... Musimy pogadać. - szeptała - To jest bardzo ważne.
Rozejrzałam się. Wilki widzą doskonale w ciemności, więc nie miałam problemu z rozpoznawaniem kształtów. Dla pewności wsłuchałam się w otoczenie.
- Nikogo nie ma. Mów. - powiedziałam, pospieszając brunetkę.
- Nie tu. - Spojrzała we wszystkie możliwe strony. - Znasz jakąś fajna knajpkę.?
- Jeszcze pytasz.!
***
Złapałam za mosiężną klamkę drzwi mojej ulubionej kawiarenki. Często przesiadywałm tu z Bellą po lekcjach. Nigdy nie ma wielkich tłumów, a co za tym idzie, można tu w spokoju pogadać.
Już przy wejściu powitał nas cudowny zapach świeżo zmielonej kawy i wyśmienity zapach najlepszych w dzielnicy ciast.
Już przy wejściu powitał nas cudowny zapach świeżo zmielonej kawy i wyśmienity zapach najlepszych w dzielnicy ciast.

Ściany w kolorze karmelu świetnie zgrywają się z sufitem o barwie białej czekolady.
Fotele są ciemniejsze od ścian, są bardzo eleganckie i obrzydliwe wygodne.
Kolumny tuż przy barku dodają kawiarni uroku, a zdjęcia i obrazy doskonale wypełniają lokal.
Nakazałam Dalii usiąść gdzieś przy stole w kącie tak, by nikt z zewnątrz nas nie widział. Jeśli to jest aż tak pilne, że nie możemy załatwić tego w lesie, to przynajmniej zachowajmy środki ostrożności.
W tym czasie podeszłam do lady i zamówiłam nam coś ciepłego do picia. Wybrałam gorąca czekoladę.
- Nie wiem czy lubisz gorącą czekoladę, ale ci wzięłam. - powiedziałam podchodząc do naszego stolika.
- Emm... Dzięki. - rzuciła, odbierając ode mnie kubek.
- Dlaczego się tak denerwujesz.? - zapytałam, popijając smolistą ciecz.
Dalia złapała swój kubek i przystawiła go do ust, upijając spory łyk czekolady.
- Auuł.!!! - krzyknęła dziewczyna.
Starałam się zachować powagę, ale zaraz z moich ust wydobył się dziwny dzięki, który był podobny do śmiechu.
- To ne est zabafne.! Boly.!! - mówiła z wywalonym językiem Dalia, powstrzymując się od śmiechu.
Po chwili śmialiśmy się razem. Nie umknęło mi, że kelnerki również się śmiały z nami.
- Dobra... Dobra koniec śmiechu.
- Okej. - odparłam z bananem na twarzy.
-Mówię poważnie Silvia. - spojrzała na mnie znacząco.
- Więęc... Co chcesz mi powiedzieć.?
Dalia wzięła głęboki wdech i ze świstem wypuściła powietrze z płuc.
- Dzisiaj... Dowiedziałam się... Yyy... Nie wiem od czego zacząć.
- Mów jak ci wygodnie, ale zaczynaj już. Proszę.!
- Wolałabym ci to pokazać, ale nie wiem jak. - mówiła. - Posłuchaj. Powiem ci wszystko, ale masz mi nie przerywać, ok.?
- Hmm...
- Vi.!!!
- Okej, Okej. - odparłam.
- Od początku coś mi nie pasowało. Pamiętasz,jak w szpitalu mój ojciec na ciebie patrzył ? - Przytaknęłam. - Później chodził taki... Jakby... Przybity albo zdenerwowany. Lub coś pomiędzy. Najpierw myślałam, że chodzi o Sama, ale nie. Dzisiaj postanowiłam przeszukać jego wspomnienia. Natknęłam się na wspomnienie, które mnie totalnie zamurowało. Opowiem ci w dużym skrócie.
- Ok. - powiedziałam zaciekawiona.
- Więc na początku byliśmy w jakimś domu, w salonie o zielonych ścianach. No i coś tam się działo. Rozmawiali. Mówili coś, że się kochają itp. Później zobaczyłam ojca z dzieckiem na rękach i walizkami przy nogach. Obok stała kobieta o jasnobrązowych oczach z burzą loków na głowie. Ona też miała dziecko na rękach. Z tego co słyszałam miała na imię... Yyy.... Coś na C... Cri...
- Cristal.? - zapytałam wstrzymując oddech.
- Tak.! Dokładnie.! A, jeszcze wcześniej się kłócili. Mówili coś, że one, bo to były dwie dziewczynki, nie mogą się wychować razem. Najgorsze jest to, że one miały nasze imiona. Następnie tata wyszedł z domu z jednym dzieckiem.
Westchnęłam głęboko. Przez myśl mi nie przeszło, że możemy być... siostrami.
- Czyli nasi rodzice byli razem...
Spojrzałam na Dalię z przerażeniem w oczach. Brunetka kiwnęła potwierdzająco głową.
- Kurde... Nie wierzę. - jęknęłam.
Ale kiedy to było.? Może to nie moja mama, nie ja... Może wcale nie jesteśmy siostrami, może oni wcale się nie kochali...
Wiele pytań kłębiło się w mojej głowie.
- Jedno wiemy na pewno. Jesteśmy siostrami.
- Że też na to nie wpadłam.! Musisz mieć w sobie coś z Wilka. Przecież szybko udało ci się opanować wsłuchanie.! A może możesz zmienić się też w Wilka.!
- Vi. Fantazja cię ponosi. Z resztą nie mam tak wyostrzonych zmysłów jak ty. - odparła.
- To przychodzi z czasem. Spróbować nie zaszkodzi. - powiedziałam z uśmiechem.
- Najpierw dowiedzmy się więcej o przeszłości naszych rodziców.
- Racja. Ale spróbowałabyś mnie nauczyć wnikania w czyjeś wspomnienia.? - zapytałam.z nadzieją.
- Jasne. Spróbuję. - odparła ucieszona.
Fotele są ciemniejsze od ścian, są bardzo eleganckie i obrzydliwe wygodne.
Kolumny tuż przy barku dodają kawiarni uroku, a zdjęcia i obrazy doskonale wypełniają lokal.
Nakazałam Dalii usiąść gdzieś przy stole w kącie tak, by nikt z zewnątrz nas nie widział. Jeśli to jest aż tak pilne, że nie możemy załatwić tego w lesie, to przynajmniej zachowajmy środki ostrożności.
W tym czasie podeszłam do lady i zamówiłam nam coś ciepłego do picia. Wybrałam gorąca czekoladę.
- Nie wiem czy lubisz gorącą czekoladę, ale ci wzięłam. - powiedziałam podchodząc do naszego stolika.
- Emm... Dzięki. - rzuciła, odbierając ode mnie kubek.
- Dlaczego się tak denerwujesz.? - zapytałam, popijając smolistą ciecz.
Dalia złapała swój kubek i przystawiła go do ust, upijając spory łyk czekolady.
- Auuł.!!! - krzyknęła dziewczyna.
Starałam się zachować powagę, ale zaraz z moich ust wydobył się dziwny dzięki, który był podobny do śmiechu.
- To ne est zabafne.! Boly.!! - mówiła z wywalonym językiem Dalia, powstrzymując się od śmiechu.
Po chwili śmialiśmy się razem. Nie umknęło mi, że kelnerki również się śmiały z nami.
- Dobra... Dobra koniec śmiechu.
- Okej. - odparłam z bananem na twarzy.
-Mówię poważnie Silvia. - spojrzała na mnie znacząco.
- Więęc... Co chcesz mi powiedzieć.?
Dalia wzięła głęboki wdech i ze świstem wypuściła powietrze z płuc.
- Dzisiaj... Dowiedziałam się... Yyy... Nie wiem od czego zacząć.
- Mów jak ci wygodnie, ale zaczynaj już. Proszę.!
- Wolałabym ci to pokazać, ale nie wiem jak. - mówiła. - Posłuchaj. Powiem ci wszystko, ale masz mi nie przerywać, ok.?
- Hmm...
- Vi.!!!
- Okej, Okej. - odparłam.
- Od początku coś mi nie pasowało. Pamiętasz,jak w szpitalu mój ojciec na ciebie patrzył ? - Przytaknęłam. - Później chodził taki... Jakby... Przybity albo zdenerwowany. Lub coś pomiędzy. Najpierw myślałam, że chodzi o Sama, ale nie. Dzisiaj postanowiłam przeszukać jego wspomnienia. Natknęłam się na wspomnienie, które mnie totalnie zamurowało. Opowiem ci w dużym skrócie.
- Ok. - powiedziałam zaciekawiona.
- Więc na początku byliśmy w jakimś domu, w salonie o zielonych ścianach. No i coś tam się działo. Rozmawiali. Mówili coś, że się kochają itp. Później zobaczyłam ojca z dzieckiem na rękach i walizkami przy nogach. Obok stała kobieta o jasnobrązowych oczach z burzą loków na głowie. Ona też miała dziecko na rękach. Z tego co słyszałam miała na imię... Yyy.... Coś na C... Cri...
- Cristal.? - zapytałam wstrzymując oddech.
- Tak.! Dokładnie.! A, jeszcze wcześniej się kłócili. Mówili coś, że one, bo to były dwie dziewczynki, nie mogą się wychować razem. Najgorsze jest to, że one miały nasze imiona. Następnie tata wyszedł z domu z jednym dzieckiem.
Westchnęłam głęboko. Przez myśl mi nie przeszło, że możemy być... siostrami.
- Czyli nasi rodzice byli razem...
Spojrzałam na Dalię z przerażeniem w oczach. Brunetka kiwnęła potwierdzająco głową.
- Kurde... Nie wierzę. - jęknęłam.
Ale kiedy to było.? Może to nie moja mama, nie ja... Może wcale nie jesteśmy siostrami, może oni wcale się nie kochali...
Wiele pytań kłębiło się w mojej głowie.
- Jedno wiemy na pewno. Jesteśmy siostrami.
- Że też na to nie wpadłam.! Musisz mieć w sobie coś z Wilka. Przecież szybko udało ci się opanować wsłuchanie.! A może możesz zmienić się też w Wilka.!
- Vi. Fantazja cię ponosi. Z resztą nie mam tak wyostrzonych zmysłów jak ty. - odparła.
- To przychodzi z czasem. Spróbować nie zaszkodzi. - powiedziałam z uśmiechem.
- Najpierw dowiedzmy się więcej o przeszłości naszych rodziców.
- Racja. Ale spróbowałabyś mnie nauczyć wnikania w czyjeś wspomnienia.? - zapytałam.z nadzieją.
- Jasne. Spróbuję. - odparła ucieszona.
<~~~>
Hej.!!!! Przepraszamy za opóźnienie. Tak strasznie leń.!!!! :D Długi weekend był, więc korzystałysmy. ;)
To jest koniec pierwszej części. Niedługo pojawi się druga część. Postaramy się o dłuższe rozdziały. Ale tak, żeby nie było nudno. ;)
Prosimy o komentarze. Bardzo dziękujemy WSZYSTKIM komentatorom.!!!!! Z całego serducha.! Jesteście wspaniałe.
Więc na razie robimy przerwę. Mamy już 1. rozdział 2. części, ale narazie stop. ;/
Życzymy udanych wakacji, wspaniałych wyjazdów, upalnych dni, miło spędzonego czasu z rodzina, przyjaciółmi.
Do następnego.!! ;3